czyli blog o doświadczeniach z pozytywnego myślenia
czwartek, 07 stycznia 2010

... jest wtedy, gdy pokonuje się własne słabości.

Znów udało mi się pokonać swoją kolejną słabość - senność. W ten sam sposób co wczoraj.

Chciałoby się rzec, to działa ;)

środa, 06 stycznia 2010

Idało mi się dzisiaj coś, czego nie potrafiłam dokonać wcześniej. Zawsze, gdy wracałąm z pracy - po prostu musiałam się położyć i zdrzemnąć, tak od godzinki do dwóch. Wskutek tego brakowało mi dnia.

A dziś - udało się. A zrobiłam tak prostą rzecz, że aż ...

Jak pisałam wcześniej ćwiczę (dzisiaj to już był szósty dzień), i zamiast jak zwykle się położyć - poćwiczyłam w tym czasie. I już nie chciało mi się spać.

To jednak nie oznacza, że wykorzystałam ten czas tak, jak powinnam ;)

 

 

wtorek, 05 stycznia 2010

... tak, jak mi się nie chce.

 

Ile to już razy odkładało się coś, bo to nic pasjonującego, bo to nudne, bo to trudne. Ale trzeba to zrobić i już.

Odkładanie nie pomoga, raczej potęguje problemy.

Mam właśnie taki jeden na karku - wiem, że wystarczy zacząć, a potem już pójdzie ;)

poniedziałek, 04 stycznia 2010

Czuję się odrobinę rozbita. Głowę mam pełną pomysłów i staram się je realizować. Oczywiście w takich sytuacjach odzywa się moja strefa komforu, która powtarza mi cicho do uszka: po co ci to? jest ci źle? masz pracę na pół etatu, poszukaj sobie lepiej zatrudnienia na pełny etat i daj sobie z tym wszystkim spokój. I tak w kółko. Ona nie czuje się bezpiecznie, nie lubi takich zmian.

Cały dzisiejszy dzień z nią walczę. Skończyłam czytać E-biznes jako sposób na sukces Jolanty Gajdy. Sporo ciekawych "pozytywnych myśli" z niej wynotowałam, jak np.

Błędy są jak pieprz w zupie (nie ma to jak babskie spojrzenie na życie ;) ) Dlaczego akurat pieprz w zupie? Bo czasami solidnie zapiecze w język, ale bez pieprzu zupa byłaby mdła i bez smaku.

Wprost idealne porównanie. Wkrótce pojawi się recenzja tego ebooka na Książkach o Sukcesie.

 

Dodałam cytat i nowy wpis na Świecie Pozytywnych Myśli. Uzupełniłam biuletyn z pozytywnymi cytatami. Zaczęłam czytać Sztukę wojny - tak dla rozrywki. Przez pół godziny ćwiczyłam (to już czwarty dzień), a ponadto nie piłam kawy, choć bardzo miałam na nią ochotę. Znalazłam stronę w internecie o sile naszego umysłu - po angielsku, wybrałam jeden artykuł i ... sporo zrozumiałam oraz postanowiłam wkrótce przetłumaczyć go w całości i przetransportować jego zasadniczą myśl na swoją stronę - z podaniem źródła oczywiście.

Więc dzień był niezły, ale ta moja strefa komfortu zaczyna mnie powoli wkurzać. Nie mogę spać do późna w nocy. Z jednej strony masa pomysłów, a z drugiej ona ... i ciagle te, "a po ci ci to". Zasnęłam chyba coś koło północy (jeśli nie później), budziłam się kilkakrotnie, aż wstałam po czwartej rano. Na podwórku było minus 26 stopni. Przyjemnie "ciepło" co? Potem jeszcze zdrzemnęłam się, tak między 8 a 10 (jeszcze miałam urlop). Ale to wcale nie pomogło, a jutro do pracy ;)

 

niedziela, 03 stycznia 2010

Rezygnacja z kawy to chyba jedno z tych postanowień ... no cóż w głowie słyszę głos: no wypij choć troszkę, co ci szkodzi; wypij - to w  nagrodę, tak dużo dzisiaj zrobiłaś.

 

Na razie się trzymam - ale muszę przyznać, że nie sądziłam, iż będzie tak ... trudno zrezygnować z tej używki. Pewnie jak wielu uważałam, że w każdej chwili mogę przestać - to takie proste. Nie jest proste.

Jednak dam radę i piję zielone herbatki z dodatekim suszonej (z własnego ogródka) mięty pieprzowej.

 

Ponieważ pasjonuję się psychologią osiągnięć (skoro chcę coś zmienić w życiu, to muszę ;) - założyłam bloga pt. Książki o sukcesie. Pierwszy wpis już jest. Zapraszam.

sobota, 02 stycznia 2010

Niestety, zapisując swoje zamierzenia na ten rok, zapomniałam o jeszcze jednym - chcę napisać własnego ebooka z zakresu prawa pracy. Szczegóły dotyczące poruszanych zagadnień są jeszcze w toku uzgodnień.

 

Od wczoraj ćwiczę - to dla poprawienia kondyncji i zdrowia (30 minut dziennie) HIP HOP ABS Cardio.

Dziś jest także trzeci dzień bez kawy - zamiast niej piję zieloną herbatkę z miętą.

;)

piątek, 01 stycznia 2010

Ciężka praca i dobre zamiary nie wystarczą, aby doprowadzić człowieka do sukcesu, bo jakim cudem będzie pewny, że ten sukces osiągnął, jeśli wcześniej nie ustali, jaki określony cel życzy sobie zdobyć?

Napoleon Hill, Prawa Sukcesu Tom 2

 

Zaczyna się nowy rok. Życie podsuwa więc dobry moment, by coś sobie obiecać, zaplanować. W tym roku jest to ....

Tylko jeden cel, z którym wiąże się kilka mniejszych ...

URUCHOMIENIE WŁASNEJ DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ

To duże wyzwanie, ale wiem, że podołam. Na początku chciałabym sprzedawać książki, bo moją pasją jest czytanie. Stąd też i mój udział w Programach Partnerskich, gdzie od dwóch lat uczyłam się promocji książek, a nadto zdobyłam masę pożytecznej wiedzy. Czas wykorzystać ją w praktyce.

Inne cele, które wiążą się z głównym postanowieniem to:

  • zdrowe ciało i dobra kondycja fizyczna (muszę zadbać o swoje zdrowie, bo pracując na własny rachunek nie ma czasu na choroby ;), a poza tym w zdrowym ciele, zdrowy duch;
  • muszę zrobić biznesplan - oszacować wstępnie koszty założenia takiej działalności;
  • dobrze się zastanowić, jakimi ksiązkami i na jaką skalę mam "handlować";
  • przetestować pod tym względem Allegro - praktycznie, bo teorię w miarę znam;
  • stale rozwijać się także duchowo - by zawsze mieć motywację do działania;
  • znaleźć ludzi, którzy wesprą mnie w moich działaniach - z obopólną korzyścią.

 

Powyże swoje cele wydrukowałam i powiesiłam na tablicy korkowej, którą mam przy biurku, by codziennie mi przypominały do czego się zobowiązałam.

 

Życzcie mi powodzenia ;)

sobota, 19 grudnia 2009

Jakiś czas temu trafiłam na blog o pozytywnym myśleniu, a w nim wpis o tytule "Od jutra lubię poniedziałki".

Nie uważasz, że zbyt często mówimy "od jutra zacznę ćwiczyć, od jutra przestanę palić, od jutra będę się odchudzać, od jutra ... itd. itd." Efekte, jest taki, że rzadko kiedy udaje nam się coś zacząć od tego "jutra". Dlaczego? Bo wciąż powtarzamy, że zaczniemy od jutra ...

Tak więc, warto coś zacząć od dziś, od teraz. Cokolwiek ;)

A TY lubisz poniedziałki ?

piątek, 18 grudnia 2009

W darmowym fragmencie najnowszego ebooka Napoleona Hill'a "Prawa Sukcesu tom 3 i 4" znalazłam przydatne narzędzie do pracy nad podniesiem włansje pewności siebie. jest to rodzaj zobowiązania, choć ja nazwałabym go dekretem motywacyjnym, który odczytywany codziennie da każdemu sporo korzyści.

Wystarczy ściągnąć, wydrukować, podpisać i czytać. No nie tylko. Trzeba też wypełnić owo "zobowiązanie", czyli postępować w życiu zgodnie z nim. I po to się go czyta codziennie - by się motywować do działania i by nie zapomnieć o tym, że ma się działać w określonym kierunku.

Wspomniany tekst znajdziesz na samym poczatku tekstu. Składa się z pięciu prostych punktów, które mówią o konieczności posiadania celu, konieczności podejmowania działania, pracy nad wiarą w siłę własnych myśli, o zasadach, którymi każdy człowiek powinien się kierować w życiu, by spełniły się jego marzenia.

Szczególnie polecam ten tekst, jako dobre narzędzie do pracy nad sobą.

 

czwartek, 17 grudnia 2009

O wiem, że już pewnie o tym słyszałeś. Tak jak ja słyszałam wiele, wiele razy. Dostałam kilkanaście maili namawiających mnie do obejrzenia filmu "The Secret", ale nie miałam do tego przekonania. Chyba za dużo było tego namawiania - to mnie zupełnie zniechęciło, bo wyglądało jakby ktoś chciał mi ... no właśnie co, wcisnąć jakiś KIT?

Któregoś dnia, bardzo dawno temu wpadł mi ten film w ręce. Nawet go nie obejrzałam - wtedy i jeszcze przez długi czas. Ot leżał i przypominał mi o sobie od czasu do czasu, że jest i cierpliwie czeka.

Nadszedł taki dzień (jak to melodramatycznie brzmi), że czułam nadchodzący "kryzys", jakieś myśli niezbyt pozytywne zaczęły mnie dręczyć. I wtedy pomyśłałam, że szybko muszę się naładować czymś pozytywnym, bo inaczej się pogrążę w całym tym "negatywnym myślowym bagnie". Tak to oto wygląda w skrócie historia, jak poznałam Sekret.

Moje wrażenia? Teraz wiem, że musiałam do niego dorosnąć, I tak jeszcze wszystkiego nie zaakceptowałam. To ... brakuje mi słów. To takie niby oczywiste, choć nie do końca, jeśli rozumiesz co mam na myśli. Przyjęcie pełnej koncepcji SEKRETU prowadzi niechybnie do zmiany całego mojego myślenia o świecie, a raczej o samej sobie i swoich myślach.

Wyobrażasz to sobie? Możesz mieć wszystko, czego tylko zapragniesz. Musisz tylko wykonać trzy rzeczy:

  1. Poprosić wszechświat o to czego pragniesz (to trochę jak wybieranie rzeczy z katalogu, tylko ten jest ogromny ...)
  2. Uwierzyć, że to jest możliwe (ten etap jest chyba najtrudniejszy do wykonania)
  3. Otrzymać to, o co prosiłeś.

 

Proste, co? Teraz chyba rozumiesz moje wątpliwości. Nie zrozum mnie źle, nie mówię, że to niemożliwe. Wręcz przeciwnie jestem zdania, że to jest możliwe. Jest jednak jedno ale. Nasze dotychczasowe myślenie, że na wszystko musimy zapracować i to ciężko zazwyczaj. Tak jak w tym przysłowiu: Bez pracy nie ma kołacz; czy coś w tym stylu. Jak w łatwy sposób pokonać wielowiekowe przyzwyczajenia myślowe?

Muszę ostatecznie przyznać, że chciałabym zgłębić i zastosować cały ten Sekret. Zafascynowała mnie ta idea, jak kiedyś fakt, że pozytywne myślenie jest o wiele przyjemniejsze w skutkach niż negatywne. Dlatego też zaczęłam już lekturę ksążki, klasyka psychologii sukcesu (tak to się chyba dzisiaj nazywa), Napoleona Hilla Prawa Sukcesu.

Po lekturze pomyślę co dalej.

 
1 , 2